Credits

COMPOSITION & LYRICS
Krzysztof Giglewicz
Krzysztof Giglewicz
Songwriter
PRODUCTION & ENGINEERING
Mariusz Józef
Mariusz Józef
Mastering Engineer
Carma Beats
Carma Beats
Producer

Lyrics

Idę swoją drogą, ludzie idą w inną stronę Myślę samodzielnie, ich mózgi połączone Jestem sobą, bo nie chcę być klonem Jesteście hordą zombie, bezzałogowym dronem Idę swoją drogą, ludzie idą w inną stronę Myślę samodzielnie, ich mózgi połączone Jestem sobą, bo nie chcę być klonem Jesteście hordą zombie, bezzałogowym dronem Do zmiany kierunku wiele osób mnie namawia Ale nie dam się przekonać, zawsze odmawiam Pewnie właśnie przez to omija mnie zabawa Lecz jak nie chcę, to nie chcę, prosta sprawa Na co dzień latam w trasy, czasami po bicie Raczej nigdy nie mam czasu, takie życie Nie zrozum mnie źle, mordo nie narzekam Nie marnuję czasu, działam, nie czekam Zrozum przekaz, bo piszę właśnie po to Daj mi gówniany wers i zamienię go w złoto Co do złota, moje teksty to kopalnia Świetny biznes, jak legalna hajsu pralnia Jak szwalnia, tak łączę ze sobą słowa Zszywam wersy tak, że aż za mała głowa Zostawią wrażenie jak bomba atomowa Nawet lepiej, człowieku, jak supernowa Idę swoją drogą nie zważając na innych Mam własny styl, mówią mi że jestem dziwny Odmienny, inny, mówię oryginalny Większość taka sama, ja jestem niebanalny Idę swoją drogą, ludzie idą w inną stronę Myślę samodzielnie, ich mózgi połączone Jestem sobą, bo nie chcę być klonem Jesteście hordą zombie, bezzałogowym dronem Idę swoją drogą, ludzie idą w inną stronę Myślę samodzielnie, ich mózgi połączone Jestem sobą, bo nie chcę być klonem Jesteście hordą zombie, bezzałogowym dronem Wracając do drogi, tytułowego hasła Wciąż powoli jadę, od miasta do miasta Wciąż idę samotnie, może kiedyś ktoś dołączy Na razie lecę sam, wena się nie kończy Jeden dziewięć, legendarne Tede i "Pięć" Litrów na setkę, wiozę się pomału dziś, więc Zero stresu, toczę fele, rap na głośnikach Idealny balans muzy i dźwięku silnika Więc się toczę, w głowie piszę ten kawałek Chociaż dziś jadę bez celu, to gdzieś dojechałem Parkuję auto i sobie za rogiem znikam Mój alarm to Pikachu, no bo sobie pika-pika Musiałem wysiąść, autem nie pokonam schodów Nieważne, że wolniej, ważne że do przodu Się nie pierdolę w tańcu i nie liczę na fart Lecz ostrożnie stawiam kroki, danse macabre Idę swoją drogą nie zważając na innych Mam własny styl, mówią mi że jestem dziwny Odmienny, inny, mówię oryginalny Większość taka sama, ja jestem niebanalny Idę swoją drogą, ludzie idą w inną stronę Myślę samodzielnie, ich mózgi połączone Jestem sobą, bo nie chcę być klonem Jesteście hordą zombie, bezzałogowym dronem Idę swoją drogą, ludzie idą w inną stronę Myślę samodzielnie, ich mózgi połączone Jestem sobą, bo nie chcę być klonem Jesteście hordą zombie, bezzałogowym dronem Idę sobie wciąż samotnie tu przed siebie Dlaczego samotnie? Powiem Ci, jak nie wiesz Mi nie wybaczają ci co wybaczają wszystkim Bywa, że ranię dużo bardziej niż pociski Uwierz, ciężko wychowywać się bez wzoru Za to bardzo łatwo zboczyć z dobrych torów Czasami myślę, że największym błędem był mój poród Tylko czasami, kiedyś tak myślałem co rusz Idę samemu, sam radzę sobie stale Moja droga to zygzak, prosta nie jest wcale Częściej pod górkę, tu brak zaskoczenia Nie przestaję iść do przodu, w stronę przeznaczenia Rzadko coś się łączy, częściej rozwidlenia Zawsze się rozglądam, by uniknąć zderzenia Ostrożnie wybieram drogę, idę po marzenia Horda tylko podąża, idzie bez zastanowienia Idę swoją drogą nie zważając na innych Mam własny styl, mówią mi że jestem dziwny Odmienny, inny, mówię oryginalny Większość taka sama, ja jestem niebanalny Idę swoją drogą, ludzie idą w inną stronę Myślę samodzielnie, ich mózgi połączone Jestem sobą, bo nie chcę być klonem Jesteście hordą zombie, bezzałogowym dronem Idę swoją drogą, ludzie idą w inną stronę Myślę samodzielnie, ich mózgi połączone Jestem sobą, bo nie chcę być klonem Jesteście hordą zombie, bezzałogowym dronem
Writer(s): Krzysztof Giglewicz Lyrics powered by www.musixmatch.com
instagramSharePathic_arrow_out